definicja

autor Musaromana Na początku była Obrączka

 

 

 

 

 

    Na kawalerski

Wieczór Kawalerski

 Kawalerska fantazja nie pozwalała usiedzieć w domu. Z flaszkami w dłoniach i pieśnią sprośną na ustach szło się odwiedzać kamratów. Co na drodze – to nieprzyjaciel. Ponieważ na ten czas trakty były przeważnie puste, brano się za łby między sobą. Stąd nierzadko pan młody stawał na ślubnym kobiercu nieco nadwyrężony. dalej

               Brulion...

 

 

 

 

 

 

               Brulion...

Zawartość

Co ma obrączka do garnka?

 

fotografia Rafal Wegiel
www.rwphoto.org

 

 Gdyby tak pokusić się i przejrzeć historię towarzyszącą nam od wieków przy ceremonii zaślubin.       A wszystko to uczynić pod względem poszukiwań dla wspólnych wszystkim okresom symboli jakie towarzyszą tym wydarzeniom. Spodziewany wynik określiłby jednoznacznie, że od zawsze znajdują w tradycji miejsce poczesne – dwa kółka- ślubne OBRĄCZKI.

 

Dziś,  zastanawiając się jakiego dokonać wyboru w tym względzie, jakie cuda współczesne przywdziać na palce stajemy przed nie lada zadaniem. Wybór jest przeogromny, praktycznie nie do ogarnięcia w całości. Jedynie rzucić okiem na hordy wzorów, czasu nie starczy. A gdzie poprzymierzać, sprawdzić na palcu czy pasuje, czy olśniewa,  jest praktyczny, modny, na czasie, kultowy i trendy??? Jak króliki, mnożą się pytania, zachwyty i wątpliwości.

Kosmicznych wymiarów oferty nie ułatwiają decyzji

              Jest taki UKŁAD                                   pierwiastek ślubu

 

Wszystkie wyroby muszą być przez wytwórcę lub sprzedającego przedłożone urzędowi probierczemu. Tam wyrób podlega badaniom określającym zawartość szlachetnego metalu i wybijają odpowiednie cechy. Tylko zakup w legalnej firmie, daje gwarancję jakości. Nie warto ryzykować zakupu od przypadkowych handlarzy, żeby się nie okazało , że Wasz symbol małżeństwa został wykonany z mosiądzu lub innego metalu przypominającego złoto.dalej  Jest taki układ, a w nim ... 
pierwiastek ślubu
                     złoty   podział

Tradycyjnie rodzina Panny Młodej ponosi wszystkie koszty związane ze ślubem i przyjęciem weselnym. Ale, obecnie, te ogromne wydatki mogą i powinny dzielić obie rodziny, a także Panna Młoda i Pan Młody. dalej

 złoty podział

Nic dziwnego, kiedy narzeczeni decydują się żeby ich szlachetne kółka wybrać z aktualnie modnego pakietu. Chcą być na topie, pragną w ten sposób zdobyć oryginalne obrączki. Takie jak aktualnie są w modzie, podobne do tych, które na ślubie połączyły pary ludzi znanych z pierwszych stron gazet.

Chcą luksusowego wyboru. Pragnąc poczuć się komfortowo wybierają dla siebie wzory wybrane przez ich autorytety.

Adam od dziesięciu lat ćwiczy na siłowni i to nie bez efektu. Na ślubne obrączki wybrał identyczny wzór jaki zdobi rękę Arnolda Swarzenegera. Ile było zachodu, żeby zdobyć wzór oryginału, potem wykonawcy, a na końcu niezwykłej kasy.

Myślę, że zawsze najbezpieczniejszą i ponadczasową decyzją jest tradycyjny, prostego wzoru złoty krążek. Pomyślcie, za 20 lat, za 30 lat, dzisiaj modne i pozostające na hicie obrączki w oczach wtedy współczesnych będą zapewne już wzorem postrzeganym jak z innej epoki. Ktoś powie: – ale będą nasze i świadczące o czasie w którym je sobie wzajemnie nakładliśmy na Plec. Prawda.

Kto wie co będzie obowiązywało na liście obrączkowych przebojów za kilkadziesiąt lat?

Technologia zapewne zrobi ogromny krok do przodu. To co dzisiaj jest niemożliwe, wtedy okaże się wspaniałym motywem do wylansowania. Trochę niezręczne porównanie w temacie obrączki na kanwie nowoczesnych garnków. Jeszcze niedawno garnek miał dno i każdy o tym wiedział. Nikt nad tym się nie zastanawiał. Aż znaleźli się racjonalizatorzy, którzy opracowali garnek nowej generacji, właśnie na bazie owego DNA. Zaproponowali najlepszego sortu stal chirurgiczną do wyrobu naczynia, a głównym ich celem stała się technologia wyrobu dna. Wpadli na pomysł wykonania tej części DNA z wielowarstwowych powierzchni nakładanych na siebie według skrytych receptur. Producenci przeganiali się w liczebności warstw w swoich naczyniach. Jedni reklamowali swój wyrób głosząc, że dno w ich garnkach składa się z ośmiu warstw, inni, że z dziesięciu. Jeszcze odważniejsi i zachłanni na zdobycie rynku zapewniali o siedemnastu warstwach. Marketingowcy rozwinęli skrzydła wprowadzając do ludzkich gospodarstw te cudowne naczynia. Wynalazek trafił pod strzechy.

Kto wie czy w przyszłości na polu oferty obrączek ślubnych nie pojawią się propozycje jubilerów zapewniających, że ich wyroby dodatkowo produkowane są według receptury nakładania na siebie co rusz innego szlachetnego kruszcu. Złoto mniejszej próby na platynowy pasek, na to złoto większej próby, dalej zatopione brylanciki i kolejne warstwy szlachetne, skutecznie ukrywające kamyki. To dopiero będzie przebój, gładka obrączka dziesięciowarstwowa z zatopionymi pięcioma brylancikami. Albo super hit siedemnaście warstw z zatopionymi wewnątrz dziesięcioma brylancikami. Różnić się będą tylko ceną i ciężką do sprawdzenia obietnicą zatopionej w luksusowym wyrobie zawartości.

Ale czy w przypadku wielowarstwowej postaci DNA we wspomnianych garnkach, ktoś silił się na cięcie naczynia, by sprawdzić i samemu policzyć ilość zapewnianych warstw? Nie znam takiego przypadku.

Ta opowieść, być może złagodzi obfitość oferty ślubnych obrączek. Może skłoni do przekonania w kierunku tradycji, elegancji i dostojności ukrytej w tych najprostszych okrągłych wzorach. To taka rozprawka na temat symbolu, który może być „modny” albo „zawsze modny”.

Fot. Rafal WegielFot. Rafal WegielFot. Rafal Wegiel
              

 

 

W odniesieniu do Świata  - „Na początku było Słowo”, w temacie Ślubu  - „Na początku była Obrączka”.

 

Mariusz Figaj