O S T A T K I ?

   Ostatni dzień karnawału?    w pewnym sensie TAK

 

Narzeczona   kobieta zaręczona.

 

 

 

 

 

 

 

 

Narzeczony  od dawnego czasownika narzec – przyrzec, obiecać,                 zaręczyć. Mężczyzna zaręczony.

 

 

Panna  kobieta niezamężna, najczęściej młoda dziewczyna.

 

 

Kawaler  nieżonaty mężczyzna.

 

 

Wieczór kawalerski  - przyjęcie, zabawa w gronie męskim; przyjęcie takie u pana młodego w wigilię ślubu. Zwyczajowe żegnanie stanu kawalerskiego.

 

 

Wieczór panieński  - przyjęcie, wieczorem przed ślubem, zabawa w gronie druhen i rówieśniczek w domu rodzinnym panny młodej. Zwyczajowe żegnanie panieństwa.

 

 

 

 

 

 

 

"Ta ostatnia niedziela" TEN OSTATNI WOLNY                                                                                 DZIEŃ 

 

Zwyczaj urządzania przyjęć kawalerskich pochodzi ze starożytnej Grecji, gdzie pan młody podejmował swoich przyjaciół w wieczór poprzedzający ślub. Nazywano je „ucztami mężczyzn”

 

„...Usuwanie porannego kaca wliczone jest w cenę.

 

Od końca lat 80, przyszli żonkisie nie świętują pożegnania z kawalerskim stanem w wąskim gronie przyjaciół, ale dają zarobić nowo powstałemu przemysłowi obracającemu milionami. Agencje wyspecjalizowane niegdyś w organizowaniu przyjęć weselnych, nastawiły się na urządzanie wieczorów kawalerskich. (...) Największym powodzeniem wśród mężczyzn cieszy się impreza zwana domowym grillem. Organizatorzy dostarczają wszystko, co trzeba, oraz dyskdżokeja i kelnerów. Wynajmują dom z basenem, najchętniej bez sąsiadów w pobliżu

 I angażują tancerki.

 

 Jeżeli jest minimum 25 chętnych, a na każdego z nich postawi się do przebalowania 45 euro, można zamówić całą imprezę wyjazdową. Wynajęty autobus z barem samoobsługowym, przewiezie pożegnalną drużynę z Santiago do Valparaiso. Tam,  wszyscy zamustrują na jacht, który przez całą noc żegluje po zatoce. Na pokładzie czeka ich zabawa z muzyką i tancerkami. Zorganizowany powrót mieści się w tej cenie.

Sposób na latynoski wieczór kawalerski znaleźliśmy tygodniku „FORUM”.    

 

Polska lat osiemdziesiątych – Wieczór kawalerski zaczynał się tydzień, czasami dwa tygodnie przed ślubem, kiedy to drużbowie, udawali się do godniejszych baców z uroczystymi zaprosinami na weselisko. Wieczorem zdawali relację panu młodemu i najważniejszym mężczyznom z jego rodziny. Oczywiście przy kieliszku, a raczej szklance słynnej śliwkowej gorzały. Kawalerska fantazja nie pozwalała usiedzieć w domu. Z flaszkami w dłoniach i pieśnią sprośną na ustach szło się odwiedzać kamratów. Co na drodze – to nieprzyjaciel. Ponieważ na ten czas trakty były przeważnie puste, brano się za łby między sobą. Stąd nierzadko pan młody stawał na ślubnym kobiercu nieco nadwyrężony. Punkt kulminacyjnych obchodów przypadał na ostatni wieczór przed ślubem. W miejscowej knajpie zsuwano stoły i zaczynała się „kawalerka”. Im zasobniejszy gospodarz, tym więcej gości. Obowiązywała zasada: mało jedzenia (będzie go pod dostatkiem na weselu) – dużo picia (oczywiście trunków). Była okazja, by jak kto ma jakieś pretensje do młodego, przyjść i wygarnąć całą prawdę. We wspomnieniach świadków tych chwil radosnych czytamy : „Słów rzucano mało – sprzętów więcej. Zwaśnione strony godziła milicja w miejscowym areszcie. Jeśli odważyła się interweniować...” czytamy w rozprawie o ostatnich kawalerskich wieczerzach, autorstwa Krystyny Pytlakowskiej, publikowanej kilkanaście lat temu na łamach magazynu „Happy Day”.

„ Po zamknięciu lokalu ruszano „w wieś”. Teraz była pora na koncepty. Można było na przykład stodołę najbardziej skąpego gospodarza opróżnić z siana i rozrzucić je po polu. I tak przerażeni domownicy nie zareagują, a krzywdę wynagrodzi tatuś nowożeńca podczas wesela. Można było zdemolować przystanek PKS-u, bo nikomu nie trzeba wynagradzać.(...) Gdy zuchy szły „w kawalerkę”, w wiosce panował stan oblężenia. Przezorni zamykali się w chałupach na trzy spusty, a gdy kogoś jakaś konieczność zmuszała do wyjścia w pole, przemykał się chyłkiem. Żadna kobieta nie wychyliła nosa z domu, niezależnie od wieku. Bywało, że kierowniczka knajpy we wsi obchodzącej „kawalerskie” wybłagiwały u posterunkowego o przysłanie na ten czas choćby jednego funkcjonariusza, koniecznie pod bronią. Oczywiście zabezpieczano z urzędu takie wydarzenia, biorąc często na ten czas gorące posiłki z sąsiednich posterunków.

Dzisiaj, to już nie to co dawniej. Kronikarz zapisałby to w jednym zdaniu: : ”Fantazja w narodzie zanika...”

 

 Oto list rozpoczynający ofertę firmy zajmującej się profesjonalnym przygotowaniem zorganizowanych imprez rodzinnych, między innymi wieczorów kawalerskich. Tak, tak u nas też zajęli się tym tematem zawodowcy. Tak jak przystało na historyczny bieg zdarzeń, w dwadzieścia lat po „amerykańskiej premierze” czytamy;

„Mój Drogi, przyszły mężu potencjalnej narzeczonej, nie obraź się, ale do szczęścia niewiele Tobie  i Twoim kompanom potrzeba. Większość z Was wieczór kawalerski wyobraża sobie tak: przytulny lokal, kilka godzin luzu, parę drinków, dwie (lub więcej) urodziwe (lub mniej) tancerki... ale przecież to Twój WIECZÓR KAWALERSKI, a nie jeszcze jeden z „kumpelskich wypadów”.

 

 Dlatego może warto, zastanów się, stworzyć coś wyjątkowego? Coś, o czym opowiadać będą wszyscy znajomi, a za pomysłowość podziwiać Cię będzie nawet Twoja narzeczona.”

 

Powinno to być to wydarzenie, którego uczestnicy nie zapomną przez najbliższe 50 lat. Firma „Organizacja” podejmie się takiego zadania, najważniejszy jest pomysł. W podpowiedziach znajdujemy hippisowską imprezę, z muzyką i klimatem tego okresu. Według tej recepty należy znaleźć (wynająć) pomieszczenie. Im prostsze tym lepsze. Tak żebyśmy mieli wolną rękę w  przygotowaniu wystroju lokalu, zaadoptowaniu jego wnętrza dla stworzenia wymarzonych klimatów. W renomowanym lokalu czy klubie mogą nam nie pozwolić na taką ingerencję, z zresztą chodzi tu też o finanse. Nie przesadzajcie z liczbą uczestników, dwadzieścia osób, to góra! Niemożliwe, żeby paczka najlepszych kumpli  przewyższała tę liczbę. Lokal możemy zamienić na ten czas w średniowieczną karczmę z hojnie obdarowanymi przez naturę karczmarkami lub „świat za 100 lat” Zawodowcy wiedzą jak dokonać takiej cudownej przemiany a w zanadrzu maja jeszcze inscenizację piekła! Diabeł tkwi w szczegółach... organizatorzy proponują dym wydobywający się z czeluści, migotliwy blask palących się świec, mroczna muzyka i obowiązkowo rogi na głowie każdego z uczestników. Kawaler w roli głównej – jako książę piekieł! Ha, ha, diabelskie sztuczki...

Chcesz , żeby wszystko było zadbane, a Ty beztroskim bohaterem wieczornej chwili? Otwórz zlecenie u profesjonalistów, oni wiedza jak rozruszać najbardziej wybredne i nawet nieskore do takich zabaw towarzystwo. Jeżeli zdecydujesz się na prawdziwe piekło, pamiętaj, ze nie może w nim zabraknąć kobiet J))). Pozwól, by zachowywały się jak diablice. Toż to wieczór kawalerski!

 

* ANDRZEJ- Właściwie nie mam nadmiaru przyjaciół, dla których chciałbym wyprawić wieczór kawalerski. Obowiązkowo, będzie kawa i słodkie dla kolegów w pracy. Tak się składa, ze pracuję wśród samych mężczyzn. Wszyscy już przekroczyli ten próg wtajemniczenia, są żonaci. Zacierają ręce, że będzie coś więcej, niż zapowiedziane gorące napoje i ciacho. Spodziewają się czegoś „na dodanie skrzydeł”. Pewnie powspominamy ich kawalerskie czasy, dowiem się co mnie teraz czeka itd. Itp. Taką prawdziwą namiastkę wieczoru kawalerskiego planuję z Jackiem. Znamy się ze szkolnej ławki, jeszcze z podstawówki. Często grywamy razem w szachy. Jeszcze w średniej szkole wypadaliśmy za miasto na szachowe wagary. Jak tylko dopisała pogoda, dosiadaliśmy jego „Jawki” i uciekaliśmy w plener. Często ławka w Strzeszynku zamieniała się w nasze pole bitwy, do tego koniecznie piwko i bułka z musztardą. Gra wciągała, zdarzało się zapomnieć, że to już czas „wracać ze szkoły”. Już się wstępnie umówiliśmy, pojedziemy do jakiejś knajpki, tam na tarasie albo w środku, chyba nam pozwolą rozłożyć szachownicę. A wtedy kawalerska szarża potrawa do samego wieczora, a może i dłużej. Będzie piwko, a może nawet bułka i musztarda. Kawalerska jazda, tak wyobrażam sobie ten wieczór.

 

Różne „amerykanizmy” przyjmujemy łatwo w naszej szerokości geograficznej. Dobrze by było, gdyby poniżej wymieniony sens wieczoru kawalerskiego mógł się sprawdzić w naszej polskiej rzeczywistości

 

„ Przede wszystkim – twierdzi dr Karen Wools, psycholog z Las Vegas – przyjęcia kawalerskie służą zademonstrowaniu poparcia dla pana młodego i jego decyzji zmiany stanu cywilnego”.

 

Zmienił się kalendarz przyjęć. Dawniej odbywały się one w bezpośredniej bliskości ślubu – często podczas poprzedzającej  go nocy. Było to męczące i stresujące... dziś przyjęcia kawalerskie mogą być organizowane na kilka tygodni czy nawet miesięcy przed ślubem, zależnie od planów pana młodego i gości.

 

Hanna Żmijewska